środa, 30 listopada 2011

Porównanie maseczek do twarzy. Ziaja vs BeBeauty

Dzisiaj opiszę wam trochę szerzej zużyte przeze mnie ostatnimi maski. Są to BeBeauty Face Expertiv maseczka oczyszczająca glinka krzemionowa + minerały, Ziaja maska dotleniająca z glinką czerwoną oraz Ziaja maska kojąca z glinką różową. 

Jeśli chodzi o obie maski Ziaji, to do tej pory jeszcze ich nie wypróbowywałam, gdyż nie mogłam ich dostać w żadnej drogerii.  Wypróbowałam już oczyszczającą (hmm średnio oczyszczającą), nawilżającą (przyzwoita ale bez fajerwerków) no i moja ulubiona antystresssowa- żółta (rewelacyjne nawilżenie, oczyszczenie + taki delikatny blask, nie błyszczenie tylko blask buzi). 
Maseczka z Biedronki wpadła mi w oko już dawno temu na zakupach na zasadzie 4-5 zł nie pieniądz,
a zobaczymy jak działa.  Postaram się w miarę rzetelnie je wam zrecenzować. 

1. Ziaja maska dotleniająca z glinką czerwoną, dla każdego rodzaju skóry
Zapewnienia producenta: dotlenia, rewitalizuje, łagodzi
- aktywnie rewitalizuje skórę dzięki glince czerwonej (krzem 50%, glin 20%, żelazo 7%, potas 4%, wapń 3,5%, magnez 2,5%, zawiera również fosfor, sód i mangan)
- wzmacnia proces dotleniania komórek skóry  dzięki brunatnej aldze Laminaria digitata- bogatej w potas, jod i sole mineralne. Symuluję syntezę ATP - naturalnego nośnika energii, w efekcie reguluje trzy podstawowe funkcje skóry: odżywczą, ochronną i nawilżającą
-skutecznie łągodzi podrażnienia dzięki ECO-certyfikowanemu olejowi Canola, który bogaty jest
 w fitosterole, tokoferole oraz kwasy tłuszczowe. Doskonale odżywia i zmiękcza naskórek. ECO-certyfikowane glicerydy kokosowe - źródło NNKT (nienasycone kwasy tłuszczowe) omega3 i omega6, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania skóry. Zapewniają wysoką efektywność ochrony warstwy lipidowej naskórka. Prowitamina B5, która aktywnie nawilża oraz skutecznie regeneruje podrażniony naskórek. 
Cena: ok.1- 2 zł za 1 saszetkę
Opakowanie: saszetka 7 ml.
Skład:

Moja Opinia:. Całkiem przyzwoita maska, gęsta, nie lejąca się, nie spływająca. Pozostająca na buzi. Klasycznie po 15 minutach do spłukania. Ładnie nawilża buzię, zostawia na niej taki delikatny, delikatniutki film. Średnio łagodzi podrażnienia, czy wzmacnia - nie zauważyłam. Taka zwykła maska bez polotu
do przetestowania. Na raz. Zapach ma prawie nie wyczuwalny. Jedyne co w niej mnie rozweseliło to kolor. 
Jak dla mnie świeżo po wyciśnięciu z saszetki jest on brzoskwiniowo - morelowy. Jednak po ok. 5-7 min zamienia się w taką typową mega marchewę ;P I wyglądamy jakbyśmy zaaplikowały sobie na buzię pokład o 10 cieni za ciemny i to w pomarańczowym odcieniu ;D
Podsumowując:
+ nawilżenie buźki
+ zwarta, gęsta konsystencja
+/- kolor marchewkowy
+ wydajność - Ja ją nakładam na raz, ponieważ lubię grubą warstwę maski na twarzy, natomiast innej osobie starczy na 2-3 użycia
- szkoda że nie robi nic więcej, dotlenienia nie zauważyłam
- raczej nie kupię ponownie
Ocena: 3

2. BeBeauty Face Expertiv maseczka oczyszczająca glinka krzemionowa + minerały
Obietnica producenta: Oczyszczenie i zmatowienie skóry. Głęboko oczyszczająca maseczka przeznaczona dla osób w każdym wieku , do specjalnej pielęgnacji cery tłustej i mieszanej. Zawiera glinkę krzemową
 i minerały, które redukują nadmiar łoju i zapobiegają błyszczeniu się skóry. Ponadto oczyszczają i zwężają pory, usuwają toksyny, a także koją podrażnienia i zaczerwienienia. Maseczka spowalnia starzenie, a także zapewnia skórze odpowiednie nawilżenie. Pozostawia cerę zdrową, odświeżoną i aksamitnie gładką. 
Cena: ok 4-5 zł za tubkę
Opakowanie: tubka o pojemności 50 ml
Skład:
Na czerwono zaznaczyłam glinkę. Jest dopiero 7!!!!
Moja opinia: W porównaniu do Ziaji oczyszczającej ta nie podpadła mi do gustu. Nic a nic. Męczyłyśmy
ją z siostrami jakiś czas, aż wreszcie dobiła dna. Konsystencję ma kleistą, lejącą w kolorze szaro-zielono-nijakim. Poza tym mnie zapchała. Pory się nie oczyściły.  W sumie to praktycznie nic nie zrobiła. No może ciut nawilżyła. Ot i tyle.

Podsumowując:
- jestem na nie: 
 * nie ta konsystencja
 * nie to działanie
 * mówię nie temu produktowi.
* nie kupię ponownie
Ocena: 2-

3. Ziaja maska kojąca z glinką różową dla cery wrażliwej
Obietnica producenta: łagodzi, uspokaja, odpręża. Redukuje podrażnienia skórne - glinka różowa łagodząca. Zawiera magnez, wapń, sód, mangan, potas i fosfor, jest źródłem mikroelementów: krzemu (57%), glinu (24%), żelaza (7%). Zmniejsza wrażliwość naskórka dzięki ECO-certyfikowanemu olejowi Canola, który bogaty jest w fitosterole, tokoferole oraz kwasy tłuszczowe. Doskonale odżywia i zmiękcza naskórek. ECO-certyfikowane glicerydy kokosowe - źródło NNKT (nienasycone kwasy tłuszczowe) omega3 i omega6, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania skóry. Zapewniają wysoką efektywność ochrony warstwy lipidowej naskórka. Prowitamina B5, która aktywnie nawilża oraz skutecznie regeneruje podrażniony naskórek. łagodzi zaczerwienienia dzięki alantoinie- pochodnej mocznika o doskonałych właściwościach kojących i osłaniających naskórek. Skutecznie łagodzi podrażnienia oraz zmniejsza
ich skłonność powstawania. 
Cena: ok. 1-2 zł za 1 saszetkę
Opakowanie: saszetka 7 ml.
Skład:
Moja Opinia: Szukałam jej bardzo długo i było warto. Powiem wam, iż się całkiem polubiliśmy.
 Po nałożeniu go na buzię czułam takie delikatne pieczenie, mrowienie. Czułam jak wnika w moją skórę. Lubię jak po nałożeniu maseczki ona coś robi. Nawet jeśli piecze lub szczypie w buzię. Wtedy czuję, że ten produkt działa :-). Konsystencję ma identyczną jak w.w. maska z Ziaji. Kolor ma pudrowy, delikatnie różowawy. Jak dla mnie praktycznie bezzapachowy. Ładnie nawilża i wygładza skórę. Daje takie bardzo ciekawe uczucie zrelaksowania i odprężenia na buzi. Uspokaja i odpręża, tak jak obiecał producent. 
Podsumowując:
+ odpręża i relaksuje buzię
+ nawilża
+ gęsta konsystencja
+ nie "ściąga" buzi
+/- chwilkę po aplikacji piecze/szczypie buzia
+ spełniona obietnica producenta
+ niska cena
Ocena: 4+

Podsumowując jeszcze raz zainwestuję w ostatnią maseczkę "różową", reszta na mojej buzi sprawdziła się tak sobie. A jakie są wasze opinie o tych maskach? 

poniedziałek, 28 listopada 2011

Konkurs "Jesienne rozdanie kosmetyków" na helfy.pl



Bardzo dobrze nam znana strona helfy.pl  ogłosiła kilka dni temu konkurs, w którym do wygrania mamy :

- 2 Ziołowe olejki do włosów Mahabhringaraj Hesh Ancient 100 ml
- 2 Kokosowe perfumowane olejki do włosów Hesh Ancient 100 ml
- 2 Oleje z nasion bawełny Royal Alepp 60 ml
- 2 Olejki do włosów Jaśmin Dabur 200 ml
- 2 Olejki Vatika wzbogacone kaktusem Dabur 200 ml
- 2 Olejki Sesa Przeciwłupieżowe 90 ml
- 4 szampony Shikakai Hesh 100 ml
- 4 szampony Neem Hesh 100 ml
- 4 szampony Amla Hesh 100 ml


Tak więc moje drogie Panie zachęcam do kliknięcia w ten oto link http://www.helfy.pl/konkursy/  i wzięcia udziału w tym konkursie. Zgłaszać możemy się do 11 grudnia 2011 r.

niedziela, 27 listopada 2011

BeBeauty vs Faramona

Postanowiłam dzisiaj zrobić dla was porównanie dwóch ostatnio używanych przeze mnie produktów. Pierwszym z nich jest Tutti Frutti mus do ciała figi &daktyle z Farmony, drugie jest Spa masło do ciała
z olejkiem z pestek winogron o zapachu lemon z BeBeauty (Biedronkowe ;-) ). 


Zacznę może od Farmony.
Obietnica producenta: Mus do ciała Tutti Frutti zawiera fitoferomony - cząsteczki miłości
o niewyczuwalnym zapachu, które dodają pewności siebie, zwiększają atrakcyjność i wydobywają naturalny urok osobisty, któremu nikt się nie oprze. Dzięki zawartości karite głęboko nawilża, odżywia i ujędrnia, sprawiając, że ciało staje się zachwycająco miękkie, delikatne i jedwabiście gładkie. Nasyca skórę niewyczuwalnymi fitoferomonami, na długo pozostawia fascynujący zapach egzotycznych owoców.
Cena: około 15 zł
Opakowanie: 250 ml
Skład:
Moja Opinia: Zacznę od obietnic producenta dotyczących "feromonów". Nie wiem czy to ma działać
na zasadzie placebo ja jednak nie zauważyłam u siebie nagłej zmiany pewności siebie ;P. Raczej jest tak,
 jak zawsze więc hmm..jakoś w to nie wierzę. 
Zapach zaliczę do kategorii słodkich, średnio mi pasujących. Utrzymuje się średnio długo na skórze. Bardziej wnika w ubrania, które założymy po użyciu musu, niż zostaje na skórze. 
Konsystencja przypomina mus, ale jest bardziej rzadka. Ładnie rozsmarowuje się na skórze, nie jest "tępy" w użytkowaniu.  Wchłania się dość szybko, nie zostawia filmu na skórze.

Nawilżenie jest słabe. Prawdopodobnie byłoby odpowiednie w okresie letnim, jednak w miesiącach zimowych musiałam nakładać 2 lub 3 warstwy, aby poczuć nawilżenie skóry. Starałam się aplikować zaraz po kąpieli, na suchą skórę, w każdy inny sposób, mimo to niestety nie pokochaliśmy się.
Najważniejsze ! Producent wspomina o karite w składzie. Jeśli dobrze przeanalizujecie skład musu umieszczony na zdjęciu to zauważycie, iż karite jak najbardziej znajduje się w jego składzie dopiero na 10 miejscu !!!
Podsumowując:
+ hmmm..ciężko mi znaleźć
- słabe nawilżenie skóry
- nieodczuwalne działanie fitoferomonów
- za mało karite a za dużo alkoholu, sylikonu i olei mineralnych
- raczej go nie zakupię ponownie
Ocena: 3


Obietnica producenta: Poczuj letnią bryzę na skórze - Masło do Ciała Cytryna o owocowym zapachu sprawi, że Twoja skóra stanie się aksamitnie gładka. Zawiera masło Shea oraz masło kakaowe, które doskonale pielęgnują skórę. Witamina E oraz olejek z pestek winogron sprawią, że Twoja skóra będzie lśnić naturalnym, letnim blaskiem.
Cena: ok. 5-6 zł
Opakowanie: 200 ml
Skład:

Moja Opinia: Powiem wam szczerze, że zaskoczyłam się bardzo pozytywnie. Do tej pory myślałam,
iż tylko masła za 60 zł z The Body Shop potrafią tak głęboko nawilżyć moją suchą skórę na nogach,
a tu taka miła niespodzianka ;-). Masło jest typowo maślanej konsystencji, czyli gęste, ciut zbite, mimo
 to się polubiliśmy.  Zapach przypomina mi cytrynę z cukrem ^^, albo raczej kisiel cytrynowy. Jest to zapach raczej delikatny, świeży. Nawilżenie jest rewelacyjne. Zastosowane zaraz po kąpieli powoduje, iż skóra
jest mięciutka, delikatna, aksamitna w dotyku, głęboko nawilżona. Nie zauważyłam jedynie "letniego blasku" na skórze,
ale jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza.
Najważniejsze ! Tak jak producent obiecuje na samym początku mamy masło Shea oraz masło kakaowe ^^ za co ja je uwielbiam. W Biedronce była jeszcze dostępna opcja o zapachu Mango.
Podsumowując:
+ głębokie nawilżenie i odżywienie mojej skóry
+ delikatny, nienachalny zapach
+ gęsta, maślana konsystencja
+ cena!!!
+ bazuje na naturalnych składnikach
+ raczej zakupię je ponownie
- dostępność - nie wiem czy jest we wszystkich Biedronkach i czy jest w stałej sprzedaży czy jako LE
Ocena: 5+

Porównując oba produkty jestem w 100 % za biedronkowym masłem. Faramona mnie tym razem
nie zachwyciła. Jak tylko skończę to opakowanie masła raczej zdecyduję się na kolejne, ponieważ
za tą cenę nie znajdę lepszego produktu.

czwartek, 24 listopada 2011

Haul 24.11

Dzisiaj znalazłam w Warszawie w sklepie stacjonarnym ^^ [ w korytarzach pod Centralnym u przemiłego Hindusa ;)] olej do włosów firmy Dabur - Amla. Wreszcie wykończyłam i teraz wzięłam się za ten ;).  Recenzja za czas jakiś. A propos Amli, to strasznie nie podoba mi się jej butelka, która ma duży  otwór w szyjce butelki. 
Dlatego przelałam ją od razu do pustej butelki po żelu do mycia twarzy, która ma taki "dzióbek" i w ten sposób będę miała ułatwioną kontrolę nad dozowaniem ;-)
Następny jest szampon z L'biotica BIOVAX Intensywnie Regenerujący szampon do włosów ciemnych na promocji w SuperPharm przeceniony z 19,99 na 12,99 ^^. 

Nie wiem jak długo będzie trwała ta promocja. Aha za 12,99 są również maski do włosów.

Kolejnym zakupem były 2 matowe cienie firmy Miyo, dotąd mi nieznanej. Wybrałam kolory 04 Vanilla i 17 Viola. 

Swatche i recenzja pojawią się niedługo. Ostatnie zdobycze dnia dzisiejszego to maseczki Ziaji z glinką różową - Kojącą i z glinką czerwoną - Dotleniającą. 

oraz tusz do rzęs z Eveline Extension Volume 4D mającą za zadanie mega pogrubić, spektakularnie wydłużyć, rozdzielić z precyzją lasera nasze rzęsy. Mamy nią uzyskać 10-krotne zwiększenie objętości naszych rzęs. Zobaczymy.
Ostatnia jest odżywka do rzęs firmy MG Magic - Magic Lash
Na recenzję zapraszam za jakiś czas ;)

poniedziałek, 21 listopada 2011

Na dobry początek...

Wszystko zaczęło się z nudy...wstyd się przyznawać ale taka prawda ;/
Pewnego dnia przeglądałam sobie bodajże stronkę gazeta.pl i natrafiłam na artykuł, a raczej link do bloga Doroty, gdzie znalazłam całą masę rewelacyjnych przepisów. I od tego się zaczęło...poszukiwanie. 
Przepisów, inspiracji, nowości. Ciągle poznaję coś nowego, coś co pobudza moje szare komórki do działania.
 Następnym razem, również z nudów znalazłam kolejną inspirację do działania - thecurlygal- dzięki której blogowi i kanałowi na you tube - złapałam bakcyla ;P na wszelkie nowinki kosmetyczne. 
Kolejno znalazłam przesympatyczny blog Azjatyckiego Cukru, dzięki której poznałam resztę super babeczek ;)
I tak zaczęłam moją zabawę z kosmetykami i wizażem. Zaprosiłam do niej moją siostrę, która też od jakiegoś czasu nosiła się z zamiarem stworzenia własnego bloga, ale brakowało jej tej iskry zapalnej ;P 
Razem będziemy testować, opiniować, komentować nowinki kosmetyczne i nie tylko.
Z czasem blog będzie ewoluował i zmieniał swoją szatę. Prosimy o cierpliwość i wyrozumiałość, ponieważ dopiero zaczynamy przygodę z blogowaniem.