środa, 30 maja 2012

Od wczoraj w Hebe dostępne są....................Revlon Lip Butters ^^

Witajcie!
Dzielę się dobrą wiadomością z mieszkankami Warszawy, Legionowa, Mławy, Nowego Dworu Mazowieckiego, Otwocka, Rawy Mazowieckiej, Żyrardowa. Bowiem Moje Drogie w tym tygodniu w waszych drogeriach Hebe powinny pojawić się:
U mnie (Legionowo) pojawiły się wczoraj. Każdego koloru jest około 3-4 sztuki.
Dostępne pomadki są w kolorach: 003, 035, 045, 050, 060, 095.
Jak widzimy Lip Butters kosztują w Hebe 26, 48 zł (taniej niż L'Oreal Caresse).
Polecam sprawdzić szafy Revlon w innych drogeriach bo podobno od czerwca mają one wchodzić do Polski.
Ja jestem zauroczona kolorem 035 i 050 i po Matki Boskiej Pieniężnej na pewno zaopatrzę się w jeden z nich ^^.

poniedziałek, 28 maja 2012

Good Bye My Love...czyli co udało mi się zdenkować w kwietniu i maju!

Witajcie!
Kwiecień i Maj upłynęły mi pod znakiem wykańczania różnych produktów. Wśród zdenkowanych znalazły się nawet perfumy, ale o tym więcej za chwilę.

1. Włosy
Całą serię L'Biotica - Biovax uwielbiam i na pewno do nich powrócę
Dabur - Amla - jestem z siebie dumna, że wreszcie dobiłam do końca tego śmierdziucha. Efekty na włosach były średnie. Wolę Vatikę.  Raczej nie wrócę do niego.

2. Twarz
Rząd górny:
ZSK - Hydrolat lawendowy - uwielbiam go, za zapach, za działanie i tak ogólnie za całokształt ;) Na pewno zakupię ponownie.
AA Wrażliwa natura - Płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy - Taki ot zwyklaczek, z demakijażem oka radził sobie średnio. Używałam głównie go rano. Raczej nie wrócę do niego.

Dolny rząd:
Olay Complete - więcej o tym kremie tutaj. Mówię mu stanowcze NIE.
E- naturalne.pl - glinka zielona. - Uwielbiam i na pewno wrócę.
Olej rycynowy - podstawa mojego OCM. Wracam do niego już kolejny miesiąc.
E-naturalne.pl - Spirulina - Tak jak w przypadku glinki zielonej, uwielbiam i na pewno wrócę.


Dermogal A+E - znane "kapsułki rybki". Uwielbiam je za to co robią z moją skórą. Idealne na wszelkie podrażnienia.
BU - Peeling enzymatyczny - Nie jest zły. Jest bardzo dobry. Jednak ja jestem fanką mocnych zdzieraków na buzi. Po tym peelingu nie czuję tego efektu. Czy do niego wrócę - nie wiem.
Alterra - Kapsułki Anti-Age z orchideą - kupione ze względu na skład a nie efekt przeciwzmarszczkowy. Całkiem przyzwoite, jednak wolę Dermogal. 

AA Eco krem dla skóry suchej wymagającej regeneracji - więcej o nim tutaj. Jakoś mnie nie uwiódł. Nie zakupię go ponownie.
ZSK - Korund - To jest zdzierak nad zdzieraki. Polecam gruboskórnym lub fankom ostrych peelingów. Po takim zabiegu buźka jest jak pupka niemowlaka ;D Zakupię na pewno.

3. Ciało
DAX Perfecta - extra slim Serum koncentrat wyszczuplający - mówię mu zdecydowane NIE. Nie znoszę kosmetyków z efektem chłodzenia, a szczególnie w kremach i balsamach do ciała. Brrrr nie lubię 
zimna! 
BeBeauty - Afryka Spa Odżywcze masło do ciała - uwielbiam za zapach. Idealny na chłodniejsze dni. Jeśli chodzi o nawilżanie to bez rewelacji, przeciętne. Cytrynowe masło pod tym względem było 100 razy lepsze!
Hudosil - HUD SALVA - krem otrzymany w Kiss Boxie. Całkiem przyjemnie nawilżał i natłuszczał skórę. Super, że mogłam go przetestować, ale nie kupię pełnowymiarowego opakowania.

4. Coś z czego jestem najbardziej dumna, czyli Perfumy

Mexx Woman - 40 ml . Dostałam na urodziny od Piotrka (Dzięki!!!) w tamtym roku i zużywanie ich zajęło mi mnóstwo czasu.  Jest to zapach świeży, lekko cytrusowy. Na początku wyczuwam w nim głównie bergamotkę ( uwielbiam Earl Grey ;D) by po czasie przejść w zapach cedru i sandałowca.  Nie wiem czemu, ale ja czasami czuję zapach pieprzu ;D. Jednego dnia czuję perfumy od rana do wieczora, innego tylko krótką chwilę. Uwielbiam czuć je na ubraniach ^^.
Raczej zakupię ponownie ;) bo przypadły mi do gustu.
Obecnie "męczę" Davidoff - Cool Water. Również zapach bardzo świeży. Jednak Mexx jest ładniejszy ;D
Davidoff również dostałam w tamtym roku i z butelki 100 ml mam obecnie zużytą ok. 1/4.
Nie jestem dobra w zużywaniu perfum ;D Ale je uwielbiam ^^.

Tak oto wyglądają moje zużycia. Jestem zadowolona, że jest ich aż tyle.

Ps.
Przypominam wam o rozdaniu na moim blogu.

Wielkie rozdanie u Marti!

Witajcie!
Chciałabym poinformować Was o rewelacyjnym rozdaniu u Marti z bloga Beauty and MAC. Do wygrania są fantastyczne nagrody:
M.in. Kosmetyki firmy MAC, Estee Lauder, Illamasqua, Make Up For Ever, Lancome.

Rozdanie zaczęło się 25 maja i potrwa do 25.06 więc macie jeszcze mnóstwo czasu  na zgłoszenie się ;)
Ja już się zgłosiłam. Jeśli udałoby mi się wygrać to miałabym rewelacyjny prezent urodzinowy ^^.
Powodzenia!

czwartek, 24 maja 2012

Pierwsze rozdanie u inmyvioletroom!

Witajcie,
z okazji tego, iż mam już albo i aż 25 obserwatorów swojego bloga i przekroczyłam niewyobrażalną kiedyś liczbę 3000 odsłon, postanowiłam zrobić dla Was Moje Drogie takie mini rozdanie.
Przygotowałam dla Was dwa zestawy, które sama ufundowałam.

W skład zestawu nr 1 wchodzą kosmetyki MIYO : Paletka cieni do powiek OMG! Eyeshadows w kolorze 03 Ocean View oraz tusz do rzęs Super Lash 3 in 1 a także lakier do paznokci Vollare w modnym miętowym kolorze 322.

Zestaw nr 2 składa się z kosmetyków firmy Hean : szminki City fashion long wear lipstic. Pomadka jest koloru koralowego -162 Coral oraz cienia do powiek (matowego) z najnowszej kolekcji Hean - Colour Stay On eyeshadow NEON  547 Orange oraz lakieru do paznokci Vollare w odrobinkę ciemniejszym kolorze mięty nr 399.

Doszły mnie słuchy, że duża część z Was ma problem ze zdobyciem tych kosmetyków, dlatego też chciałabym Wam pomóc w ich przetestowaniu ;)

Warunki rozdania:
1. Musisz być publicznym obserwatorem Mojego bloga.
2. W komentarzu podaj swój adres e-mail oraz napisz jako kto obserwujesz.
3. Dotychczasowi obserwatorzy dostają po dodatkowe 2 pkt.
4. Za umieszczenie bloga w blogrollu otrzymujesz 1 pkt.
5. Za wpis o rozdaniu na moim blogu otrzymujesz 2 pkt. Link do wpisu proszę podać w komentarzu.
6. Razem można zdobyć dodatkowe 3 pkt, w przypadku gdy jesteś dotychczasowym Obserwatorem - 5pkt.
7. Zwycięzców wyłonię 01.06.2012 r. za pomocą Classictools.
8. W komentarzu napisz, który zestaw chciałbyś/ chciałabyś dostać.

Trzymam kciuki i zapraszam do zabawy ;)

poniedziałek, 21 maja 2012

O sole MIYO.....(swatche!!)

Witajcie,

na początku chciałabym podziękować Wam za odwiedzanie mojego bloga. W niedzielę bowiem mój blog osiągnął 3000 wyświetleń i 24 obserwatorów, co dla mnie jest rzeczą niesamowitą. Kiedy zakładałam jesienią bloga nie przypuszczałam, że aż tyle osób będzie chciało co jakiś czas zerknąć tutaj i przy okazji skrobnąć jakiś komentarz.

Dziękuję ;)

Dzisiejszy wpis będzie pochlebną recenzją znanych w blogowym światku rewelacyjnych kosmetyków za przysłowiowego piątaka. Kosmetykami, które podbiły moje serce są cienie do powiek MIYO.
Na stronie producenta, czyli Pierre Rene dosłownie kosztują 4.99 zł.
W swojej kolekcji posiadam obecnie 6 kolorów. Jednak czuję "w kościach" ;P , że ta kolekcja systematycznie będzie się powiększała.
Cienie, co zresztą widać na zdjęciu, są bez plastikowych opakowań, niektóre niestety dodatkowo są uszkodzone, ponieważ nie przetrwały przetransportowania cienia do paletki magnetycznej. (Możecie liczyć w najbliższym czasie na recenzję paletki GlamBox ).
Moje kolory to:
Cztery z nich są cieniami matowymi, czyli 33 Aqua (intensywnie niebieski kolor o rewelacyjnej pigmentacji), 38 Sky (delikatny niebieski, bardzo ładnie prezentuje się w dziennych makijażach), 17 Viola (śliczny fiolet w kolorze bzu) oraz 04 Vanilla (waniliowy, brudny beż). Wszystkie matowe cienie są rewelacyjnie napigmentowane (do tej pory nie spotkałam się z tak intensywną pigmentacją cieni matowych). Ich konsystencja jest dość pudrowa, przez co mają tendencję do osypywania się. Na bazie rewelacyjnie wytrzymują cały dzień. Dość dobrze się rozcierają i ze sobą mieszają na powiecie
Zdjęcie wykonano w domu, bez flasha.
Na zdjęciu cienie są pokazane bez użycia bazy - "au naturel" ;)

Pozostałe dwa cienie są to produkty typu duochrome (dobrze je nazwałam??), czyli zmieniające kolor w zależności od kąta padania światła.
Pierwszy z nich, nr 50 Famous Molly jest to śliczny jasnoniebieski, wręcz błękitny kolor ze srebrzystymi bardzo malutkimi drobinkami oraz granatowo - turkusową poświatą. Jego konsystencja jest już bardziej kremowa jak pudrowa. Najlepiej jest nakładać go pacynką/ aplikatorem/ jednak z pędzlami też w miarę sympatycznie współpracuje. Utrzymuje się na powiecie trochę krócej jak cały dzień. Jednak i tak go lubię ;)

Ostatnim cieniem jaki posiadam z MIYO jest nr 41 Sweet Lulu. Jest on cudownym połączeniem różu, fioletu i beżu (??). Ma bardzo gęstą, zbitą konsystencję dość woskową. Podobną do cienia Gateau Sleek'a z paletki Oh So Special, jednak jeszcze bardziej gęstą. Najlepiej nakładać go pacynką, a podczas nakładania lekko go wklepywać w powiekę (lepiej nie rozcierać, bo może zniknąć). Na bazie wytrzymuje calutki dzień w perfekcyjnym stanie. Po zaaplikowaniu go na powiekę i poczakaniu z 2-3 min daje się nawet trochę rozetrzeć.
Zdjęcie wykonane na balkonie w pełnym nasłonecznieniu. Jeśli powiększycie zdjęcie zauważycie połyskujące drobinki.

Jeśli chodzi o cień Aqua to miałam z nim wczoraj mały problem. Nałożyłam go na mokro jako kreskę na górnej powiece i wyciągnęłam go lekko w jaskółkę. Po demakijażu (olejkiem od OCM) okazało się, iż pigment niebieski jest tak mocny, że się nie domył z mojej skóry. Dopiero po 6 próbie zmycia go na różny sposób zaczął znikać (olejek od OCM, płyn dwufazowy, płyn micelarny, szmatka muślinowa)

Moja ocena: 5/5
Za taką cenę rewelacyjny produkt. Polecam!!

piątek, 18 maja 2012

Mój pierwszy TAG: Wiem co jem

Witajcie, na blogu Atqi znalazłam dzisiaj ciekawy TAG. Do zabawy zostają zaproszone wszystkie chętne osoby, więc zaprosiłam się i Ja ;) Tak samo jak Atqa zapraszam wszystkich chętnych do zabawy.

1. Czy uważasz, że odżywiasz się zdrowo?
Staram się ;) Przywiązuję dość dużą uwagę do tego co pochłaniam, aczkolwiek nie pogardzę fryteczkami od czasu do czasu ^^. Próbuję wprowadzać coraz więcej pozytywnych nawyków żywieniowych i ograniczać te negatywne.


2. Czy zwracasz uwagę na skład produktów spożywczych? Jeśli tak, to jakich składników unikasz?
Tak, zwracam. Staram się wnikliwie czytać etykietki produktów. Staram się kupować produkty o ograniczonej ilości konserwantów, sztucznych barwników, całej masy E..... Unikam również produktów nafaszerowanych solą i cukrem. Staram się wybierać masło, które jest masłem i zawiera ok. 80% tłuszczu.


3. Jesz dużo warzyw i owoców?
Ups...średnio. Na pewno mogłabym więcej. Często o nich zapominam ;/


4. Czy kiedykolwiek się odchudzałaś? Na jakiej diecie? Zamierzasz się odchudzać w przyszłości?
Nigdy się nie odchudzałam na żadnej specjalnej diecie. Od czasów liceum mam stałą wagę z którą jest mi dobrze. Jeśli czuję, że moje kontrolne spodnie ;P (tak, mam takie ;D ) zapinają się z trudnością, to po prostu ograniczam ilość spożywanych słodyczy i robię NŻT (nie żryj tyle ;D ). Staram się na 2-3h przed snem nie jeść nic ciężkiego, pić dużo wody i zielonej herbaty i nie wiem co jeszcze. Jem co chcę, a jak nie chcę to nie jem.


5. Czy czujesz się dobrze w swoim ciele?
Teraz tak. Kiedyś miałam problemy z samoakceptacją. Obecnie bardzo lubię swoje ciało. Owszem mam problem z zakupem super szpilek (taa "duża stopa" ze mnie jest) albo spodni (połączenie wąska talia + szerokie biodra = zawsze niedopasowanie lub wszechobecne zaszewki w talii). Na wzrost nie narzekam (174 cm) bardziej irytuje mnie bardzo mała ilość ubrań na dziewczyny o bardziej kobiecych kształtach na dole ->gruszki, klepsydry. Czasem mam wrażenie, że większość ciuchów jest na dziewczyny o figurze cegły/ kolumny, bez bioder i talii. 


6. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa?
Pierogi! Makarony! Sałatki! Kopytka! Bardzo lubię jeść i mam mnóstwo ulubionych potraw.


7. Czy lubisz gotować?
Uwielbiam ^^


8. Co chciałabyś wyeliminować z diety, a co do niej wprowadzić i dlaczego?
Obecnie jestem na etapie ograniczania cukru i soli w diecie, co by na starość nie nabawić się jakiś okropnych chorób. Powoli wprowadzam więcej warzyw i owoców, żeby wzmocnić organizm, skórę, włosy czy paznokcie. Chciałabym też wprowadzić więcej ryb, jednak idzie mi to opornie...


9. Czego nie mogłabyś przełknąć, a co mogłabyś jeść cały czas?
Nie mogę przełknąć tatara i innych potraw z surowym mięsem. Fuj! Flaki. Fuj! Jakoś nie mogę się przełamać, żeby zjeść krewetki i owoce morza...
Uwielbiam jeść rzeczy z pkt 6.


10. Ile posiłków jesz dziennie?
3 główne i może z 1 drobny dodatkowo.


11.Wypijasz odpowiednią ilość wody (min. 8 szklanek wody codziennie)?
Nie. Staram się, jednak nie zawsze mi to wychodzi. Są dni kiedy piję więcej, są dni kiedy piję mniej. Wmuszanie w siebie wody kończy się u mnie bieganiem co 10-15 min do toalety w wiadomym celu. Co bywa niezmiernie irytujące. Zamiast samej wody wolę pić herbatki (zielona^^ lub owocowe) albo soki.

środa, 16 maja 2012

Moje trzy grosze w sprawie BB shitu

Witajcie,

miałam zamiar dzisiaj opublikować recenzję Misshy Perfect Cover pełną "ochów" i "achów".
Dla nieświadomych Missha to BB krem. Tak BB krem, jednak ten azjatycki, oryginalny, a nie podróba zagranicznych koncernów kosmetycznych.
Dla nieświadomych tematyki BB kremów polecam bloga Basi vel Azjatyckiego Cukru lub Mllou, które bardzo dokładnie wyjaśniają czym one są, tłumaczą całą otoczkę z nimi związaną. Polecam!

Po krótce BB kremy są kosmetykami kolorowymi zawierającymi dość dużo składników mających za zadanie pielęgnować naszą skórę (często posiadają również składniki ją leczące). Jednak jako kosmetyk kolorowy mają ich zdecydowanie mniej niż niejeden krem lub maść.

BB dają efekt naturalnie wyglądającej buzi - rozświetlonej, wypoczętej, naturalnej, wizualnie odmłodzonej.

Takie efekty dają kremy BB azjatyckie.

Odkąd pojawiło się większe zainteresowanie Europejek i Amerykanek tymi produktami zachodnie koncerny postanowiły zainteresować się bardziej tym typem produktów. W ten sposób powstał: Vichy BB krem, Maybelline 8 in 1 BB cream, L'Oreal BB cream Magique, Garnier BB cream, Smashbox BB krem, Estee Lauder BB krem itp. itd...


Niedawno Kinga Rusin, założycielka znanej firmy PAT & RUB  ogłosiła, iż planuje w wakacje wypuścić pierwszy Polski BB krem jednak dzisiaj na blogu Sia's Obsession znalazłam info, że Bielenda wypuściła właśnie  cytując "Orzech & Bursztyn nawilżający krem udoskonalający z lekkim podkładem BB 5w1". Żeby nie było produkt dostępny jest tylko w jednym kolorze naturalnym, lekko słonecznym nadającym się do cery opalonej. Produkt posiada SPF 15. 
Brak informacji o PA.


Po przejrzeniu e-bay oraz znanego sklepu Asian Store większość BB kremów azjatyckich ma filtr SPF min. 20 oraz PA min +, ponieważ ich zadaniem jest ochrona skóry przed fotostarzeniem (czytaj m.in. opalaniem jej).


Dlatego więc jaki jest sens robić krem a'la BB dla opalonej skóry???
To taka świnka morska. Ani świnka ani morska. 


Ja osobiście nie zakupię tego produktu bo strasznie irytują mnie takie naciągane hybrydy stworzone tylko dla celów marketingowych.


Ps. Bardzo lubię bloga Sia's Obsessions. Po prostu jej wpis pobudził mnie do takich przemyśleń. 

poniedziałek, 14 maja 2012

Dobra promocja + wypłata = zakupowy haul ^^

Witajcie,
Podobno nie ma nic lepszego w życiu kobiety niż zakupy. Podobno większość kobiet pociąga mężczyzna z grubym portfelem, a raczej jego portfel. Podobno. 
Jednak faktem jest, że dobra promocja powoduje przysłowiowe kurwiki w oczach ;D.
Kilka dni temu na blogu Lusterka Em dowiedziałam się o rewelacyjnej promocji na słynny już podkład Bourjois Healthy Mix ^^. Promocja obowiązywała w Rosmannie i trwała tylko kilka. Polegała na tym, że przy kasie podawaliśmy kod promocyjny (dostępny na blogu Lusterka), dzięki któremu dostawałyśmy 40% upust na podkład!!! Promocja obowiązywała kilka wybranych podkładów w tym właśnie Healthy Mix. 
(!!! na L'Oreal True Match kod obowiązuje w dniach 21.05-30.05 ->2981417258261 ). Na swój podkład zdecydowałam się tzw. rzutem na taśmę, bo ostatniego dnia promocji.
Myślałam o tym produkcie już od dawna, a dzięki promocji miałam możliwość zakupienia go tańszego o 24 zł. Mój podkład jest w najjaśniejszym kolorze tzn. 51 Vanilla Light. Jest to jasnobeżowy kolor z żółtymi tonami (zero świnkowego różu), lekki, nawilżający o średnim kryciu. Zdecydowanie nie dla fanek mocnego krycia. Po kilku użyciach mogę stwierdzić, że jest całkiem trwały, nie ciastkuje się. Szerszą opinią podzielę się jak dojdę do min. połowy opakowania.
Dla  fanek składów:
Kilka dni później odwiedziłam słynną już drogerię Jasmin znajdującą się w podziemiach i tam moim oczocm ukazał się taki oto smakołyk:
Olejki, esencje i wyciągi z m.in. ze słodkich migdałów, olej arganowy, ekstrakt jogurtowy, olej makadamia i wiele innych propozycji. (zdjęcie robione z ukrycia więc kiepskiej jakości). 
Z nowości w drogerii Jasmin jest mini szafa z kosmetykami firmy Celia (jak byłam tam w piątek 11.05 przyszła właśnie świeża dostawa pomadek) oraz całe mnóstwo innych smakołyków z Bingo Spa. Skusiłam się głównie na produkty MIYO. Obok w Złotych Tarasach nawiedziłam również Super Pharm. A oto efekty mojego spaceru ;P :
Tusz do rzęs pogrubiający z MIYO, filtr 30 do cery mieszanej / tłustej z La Roche Posay (polecany przez Nissiax83), cień do powiek z MIYO, żel pod oczy z Flos Leku oraz lakier do paznokci z Golden Rose.

Uwielbiam co jakiś czas zaglądać do drogerii Jasmin, ponieważ można tam wypatrzeć kilka perełek kosmetycznych niedostępnych w innych drogeriach.

EDIT: Przypomniałam sobie, że w Jasmin leżały na półce bomby kąpielowe takie przypominające te z LUSHa o cudownych zapachach.

poniedziałek, 7 maja 2012

OLAY complete krem odżywczo - wzmacniający na noc skóra sucha/normalna/mieszana

Witajcie,

chciałabym przedstawić Wam dzisiaj recenzję kremu do twarzy na noc firmy OLAY z serii complete promienna i zdrowa skóra.
Krem kosztował mnie ok. 17 zł i kupiłam je w drogerii Rosmann.  Jakiś czas temu poszukiwałam kremu, który intensywnie nawilżałby i odżywiał moją skórę po zimowym lekkim przesuszeniu.
Co nam obiecuje producent:
Krem odżywczy stworzony specjalnie po to, by przez noc zapewnić skórze młodej wszystko, czego potrzebuje najbardziej, aby zdrowo wyglądać.
Zawiera niezbędne składniki, których młoda skóra potrzebuje najbardziej, aby uzyskać ukojenie i nawilżenie:
- zatrzymuje substancje nawilżające wewnątrz skóry przez noc i pomaga uzupełnić te, które zostały utracone w ciągu minionego dnia,
- nietłusta formuła z hydroperełkami pomaga skórze zapewnić optymalny poziom nawilżenia do 24h,
- witaminy B3,E i B5 pomagają przywrócić i utrzymać zdrowszy wygląd skóry.
Efekty:
W ciągu 5 dni poprawia kondycję młodej skóry pozostawiając ją promienną i zdrowo wyglądającą.
Przebadany dermatologicznie. Nie zatyka porów.

Opakowanie:
Plastikowy pojemniczek o pojemności 50 ml. Wieczko żółte lekko błyszczące.
Skład:
Moja opinia:
Krem dostajemy zapakowany w kartonowym pudełeczku, na którym widnieją wszystkie informacje. Krem jest barwy białej o zapachu mnie przytłaczającym - taki pudrowy, trochę jak zasypka dla niemowląt.
Konsystencję ma dość rzadką, dobrze rozprowadza się po buzi. Jest nawet wydajny. Aczkolwiek trochę trzeba go powcierać w pyszczek. Niestety nie będę przychylna do tego kremu.

Moim zdaniem jest to bubel. Przez pierwsze kilka dni było super nawilżenie, a buzia była mięciutka i sprężysta. Jednak po około 1-2 tygodniach użytkowania zaczął mnie strasznie zapychać. Pojawiły mi się przeokropne wypryski, szczególnie w linii włosów i na policzkach (co mi się bardzo rzadko zdarza biorąc pod uwagę, że mam cerę mieszaną i to głównie strefa T zawodzi). Z tymi wykwitami walczyłam do niedawna a kremu nie używam już od połowy kwietnia.
Po odstawieniu kremu została mi jeszcze około połowa kosmetyku w opakowaniu więc zaczęłam nim smarować ręce. Nie uwierzycie co się stało! Zaczęły mi się pojawiać małe czerwone krostki na ramionach!! Po odstawieniu kremu po kilku dniach zniknęły. Dlatego końcówkę kremu zużyję do stóp i nigdy więcej na niego nie spojrzę.
A szkoda, bo wersja na dzień -> emulsja nawilżająca do buzi sprawdza się bez zarzutu.

Moja ocena 1


czwartek, 3 maja 2012

Moje Blogowe LOVE - czyli posty, które najbardziej mi się podobały.

Witajcie!

Jakiś czas temu zauważyłam na blogach innych dziewczyn takie podsumowanie, w skład którego wchodziło kilka/ kilkanaście postów, które dziewczyny uważają za najciekawsze / interesujące/ inne ;)

Ostatnimi czasy kilka postów bardzo mnie zaciekawiło, dlatego też postanowiłam się nimi z wami podzielić.
Posty, które wam tutaj przedstawię są w większości z miesiąca kwietnia.

Jako pierwszy będzie post pt." Mój przyjaciel mocznik" stworzony przez SeraPhase. Jej bloga odkryłam dopiero w kwietniu (aż żałuję, że nie wcześniej, ponieważ dziewczyna ma całkiem ciekawe posty !). Jeśli szukacie alternatywy dla kwasu hialuronowego to zapraszam do niej po więcej info.

Drugą na mojej liście jest Viollet ze znanego już bloga Viollet na obcasach.  Podziwiam ją za to, że wytrzymała 90 Day Shred !!! Ja niestety padłam. Nie wytrzymałam. Moje ciało tego nie wytrzymało, ponieważ najpierw je przećwiczyłam (sic!) a potem długo wracałam do jako takiej formy. Może niedługo znowu zacznę to ćwiczyć, jednak w bardzo okrojonej formie (na początek). Gratuluję Viollet efektów ćwiczeń i trzymam kciuki za dalsze postępy ;)

Kolejna jest Lady in Purplee i jej post o myciu włosów metodą OMO. Dzięki niemu dowiedziałam się, że robię to źle ;/. Jej bloga też odkryłam właśnie w  kwietniu i coś czuję, że będę odkrywać częściej ;) Polecam wszystkim dziewczynom, które interesują się pielęgnacją swoich włosów ;)

Czwartym postem, który zainspirował mnie do dalszych poszukiwań jest 4Premiere i jej seria postów o doborze podkładów np. do typu cery jaką posiadamy. Jej rady wzięłam sobie do serca i dzięki nim zmieniłam trochę podejście do podkładów, które nakładam na moją buzię. Dzięki wielkie za te informacje. Mam nadzieję, że więcej dziewczyn zrozumie, iż nie tylko mega kryjący podkład spowoduje efekt WOW na jej buzi.

Piąty post, który bardzo mnie poruszył napisała xbebe18 . Poruszyła ona ważną kwestię testowania kosmetyków na zwierzętach. Sama staram się używać w większości produkty, których nie testowano na zwierzętach. Popieram całym sercem tę inicjatywę i mam nadzieję, że coraz więcej osób zainteresuje się tym tematem. Czemu nasi mali przyjaciele mają cierpieć przez nasze "widzimisie" ??

Przewrotnie szóstym postem, który wywołał we mnie wiele emocji jest wpis Nissiax83 . Pochwaliła się w nim swoimi nomen omen cudnymi butkami (też takie chcę!!!! ;) ). Niestety ludzie naskoczyli na nią jakby zrobiła coś nielegalnego. Ciężko opisać mi to słowami co tam się działo..;/ Żal mi tych wszystkich zazdrośników przepełnionych zawiścią i jadem. Ja jeśli widzę, że komuś się żyje lepiej to się z tego cieszę, bardzo cieszę i staram się ze wszystkich sił postępować tak, aby mnie również się lepiej żyło. Proste? Proste!


Szczęśliwą siódemką jest słodka Basia ;) z bloga Azjatycki Cukier. Jej post o zależności promieniowania słonecznego a starzenia skóry dość głęboko zapadł mi do serca tak bardzo, że obecnie stoję przed dylematem czy używać filtrów czy ich nie używać. A jeśli używać to jakich? To jest obecnie dla mnie temat rzeka, który mam zamiar zgłębić bardziej.


Mam nadzieję, że polecane przeze mnie posty Wam też przypadną do gustu. Z miłą chęcią dowiem się o postach / blogach, które was poruszyły w ostatnim czasie.