poniedziałek, 7 maja 2012

OLAY complete krem odżywczo - wzmacniający na noc skóra sucha/normalna/mieszana

Witajcie,

chciałabym przedstawić Wam dzisiaj recenzję kremu do twarzy na noc firmy OLAY z serii complete promienna i zdrowa skóra.
Krem kosztował mnie ok. 17 zł i kupiłam je w drogerii Rosmann.  Jakiś czas temu poszukiwałam kremu, który intensywnie nawilżałby i odżywiał moją skórę po zimowym lekkim przesuszeniu.
Co nam obiecuje producent:
Krem odżywczy stworzony specjalnie po to, by przez noc zapewnić skórze młodej wszystko, czego potrzebuje najbardziej, aby zdrowo wyglądać.
Zawiera niezbędne składniki, których młoda skóra potrzebuje najbardziej, aby uzyskać ukojenie i nawilżenie:
- zatrzymuje substancje nawilżające wewnątrz skóry przez noc i pomaga uzupełnić te, które zostały utracone w ciągu minionego dnia,
- nietłusta formuła z hydroperełkami pomaga skórze zapewnić optymalny poziom nawilżenia do 24h,
- witaminy B3,E i B5 pomagają przywrócić i utrzymać zdrowszy wygląd skóry.
Efekty:
W ciągu 5 dni poprawia kondycję młodej skóry pozostawiając ją promienną i zdrowo wyglądającą.
Przebadany dermatologicznie. Nie zatyka porów.

Opakowanie:
Plastikowy pojemniczek o pojemności 50 ml. Wieczko żółte lekko błyszczące.
Skład:
Moja opinia:
Krem dostajemy zapakowany w kartonowym pudełeczku, na którym widnieją wszystkie informacje. Krem jest barwy białej o zapachu mnie przytłaczającym - taki pudrowy, trochę jak zasypka dla niemowląt.
Konsystencję ma dość rzadką, dobrze rozprowadza się po buzi. Jest nawet wydajny. Aczkolwiek trochę trzeba go powcierać w pyszczek. Niestety nie będę przychylna do tego kremu.

Moim zdaniem jest to bubel. Przez pierwsze kilka dni było super nawilżenie, a buzia była mięciutka i sprężysta. Jednak po około 1-2 tygodniach użytkowania zaczął mnie strasznie zapychać. Pojawiły mi się przeokropne wypryski, szczególnie w linii włosów i na policzkach (co mi się bardzo rzadko zdarza biorąc pod uwagę, że mam cerę mieszaną i to głównie strefa T zawodzi). Z tymi wykwitami walczyłam do niedawna a kremu nie używam już od połowy kwietnia.
Po odstawieniu kremu została mi jeszcze około połowa kosmetyku w opakowaniu więc zaczęłam nim smarować ręce. Nie uwierzycie co się stało! Zaczęły mi się pojawiać małe czerwone krostki na ramionach!! Po odstawieniu kremu po kilku dniach zniknęły. Dlatego końcówkę kremu zużyję do stóp i nigdy więcej na niego nie spojrzę.
A szkoda, bo wersja na dzień -> emulsja nawilżająca do buzi sprawdza się bez zarzutu.

Moja ocena 1


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz