środa, 27 czerwca 2012

Piękne oczy masz...;)

Witajcie!

Chciałabym przedstawić Wam moją aktualną pielęgnację okolic oczu. Jestem krótkowidzem, który dość często mruży oczyska. Do tego zaliczam się do grona dziewczyn ze strasznymi cieniami pod oczami na tzw. "ćpuna" + przy byle okazji łatwo podrażniają mi się kąciki oczu.
Teraz pewnie spora część z Was pomyślała : Dżizas, współczuję dziewczynie...
Spoko, da się z tym żyć ;D
Owszem jest ciężko, ale ktoś kiedyś wymyślił coś takiego jak kosmetyki pod oczy.

Moja pielęgnacja opiera się na dwóch podstawowych kwestiach:
1. Głębokim nawilżaniu i regeneracji na noc
2. Likwidacji opuchlizny i cieni na dzień.

Obecnie moja pielęgnacja opiera się na :
Zaczynając od nr 1- Flos Lek - żel do powiek i pod oczy ze świetlikiem i aloesem. Jego głównym zadaniem wg. producenta jest łagodzenie podrażnień spowodowanych zabiegami kosmetycznymi.
Uwielbiam całą tą serię żeli pod oczy z firmy Flos Lek. Są niedrogie (kosztują nie więcej niż 10 zł). W większości mają proste składy. I co najważniejsze nie podrażniają mi oczu!. Ten z aloesem polecam jako krem-żel na dzień. Lekko nawilża i napina skórę pod oczami. Jest rewelacyjny kiedy mam podrażnione kąciki oczu. Ulga natychmiastowa!
Poniżej jego skład dla zainteresowanych:
Nr 2 jest Masło shea z Biochemii Urody. Stosowanie masła jako krem pod oczy zobaczyłam na filmiku Agnieszki - 82Inez. Kochana Wielkie Dzięki !!! To jest najlepszy sposób na mega nawilżenie okolic oczu!. Nakładam cienką warstwę na noc pod oczy a rano budzę się z mięciutką, jędrną skórą. Sińce są mniej widoczne. Po prostu cud, miód, orzeszki!
Niektórym może przeszkadzać jego tłusta konsystencja, dla mnie to działa na plus!

Trzecim produktem, który aktualnie używam pod oczy jest żel arnikowy. Wg. producenta żel powinno się stosować na rozszerzone naczynka, sińce, potłuczenia, obrzmienia.
W tej kwestii sprawdza się idealnie. Super niweluje cienie pod oczami i zmniejsza opuchliznę. Nic więcej od niego nie wymagam.
Poniżej skład:
Czwartym i ostatnim produktem, jednak jakże ogromnym zaskoczeniem był krem pod oczy Rival de Loop, Revital Q10. Krem kosztował mnie ok. 10 zł. Rewelacyjnie nawilża i napina okolice oczu. Na jego korzyść działa również jego skład:
Jak klikniecię na zdjęcie powinno się ono powiększyć. W składzie mamy tutaj m.in. olej makadamia i masło shea. 
Bałam się, że taki tani krem z Rossmana od ranu podrażni mi skórę i po jego nałożeniu będę ryczeć jak bóbr. A tu nic...;D Obecnie to jest moja druga tubka tego kremu. Więc hmmm...myślę, że o czymś to świadczy.

DO tej pory testowałam już Ziaję (po większości kremów płaczę niczym bóbr..) Garnier - fuj, nivea też jakoś mnie nie zachwyciła....
A Wy jakie kremy pod oczy polecacie??????

WAŻNA info dla wielbicielek OCM z Warszawy i okolic

Witajcie!

Właśnie wracam z centrum handlowego Wola Park. W tamtejszym sklepie The Body Shop dostępne są ściereczki muślinowe. Powinnam dodać JESZCZE są dostępne. 1 opakowanie zawierające 3 szmatki kosztuje 15 zł (przecenione z 25 zł). Kupiłam dwa opakowania. Zostało ok 6 na ekspozycji i nie wiem ile na zapleczu. Więc czujcie się poinformowane;)

EDIT:
Poniżej fotki zdobyczy:


Poniżej zawartość 1 saszetki:

A poniżej oryginalne wymiary po rozłożeniu jednej ściereczki:
Aha zeszyt jest formatu A-4

Ps. Żeby nie było - dla mnie Wola Park jest zupełnie nie po drodze do domu. Jednak czasem warto zboczyć co by zdobyć takie skarby ;P

czwartek, 21 czerwca 2012

Mały haul zakupowy ;)

Witajcie!
Chciałabym pokazać Wam moje ostatnie zakupy. Przy okazji chciałabym bardzo podziękować Poczcie Polskiej za błyskawiczną jak na jej możliwości wysyłce ;D

Wracając do początku sytuacji. We wtorek - 19.06 po 16:00 kontaktowałam się z Panią ze sklepu e-naturalne.pl w sprawie wysyłki mojego zamówienia a już w środę - 20.06 ta paczka była u mnie! Szok!
Pozytywny, jednak szok ;)
Jak już się pochwaliłam gdzie zrobiłam zakupy to pokazuję co tam kupiłam:
Zamówiłam dwa hydrolaty z lawendy (jednego nie ma na zdjęciu bo już został przelany do atomizera ;P ) oraz hydrolat z róży damasceńskiej.
W paczce znalazło się również 3 małych dżentelmenów:
A są nimi olejek lawendowy, pomarańczowy i z drzewa herbacianego.
Lawendowy dodałam od razu do mojej mieszanki OCM, pomarańczowy mieszam z olejkiem jojoba lub z krokosza barwierskiego i stosuję na twarz na noc. Czasem do olejków dodaję kwas hialuronowy.
Olejek z drzewa herbacianego będę stosować punktowo na nieprzyjaciół.
Hydrolaty stosuję głównie w postaci mgiełki/ toniku do twarzy a czasem i włosów ;P

Jak dobrze zauważyłyście na pierwszym zdjęciu zakupiłam również Vatikę. Tyle, że tym razem zdecydowałam się na małe - 150 ml opakowanie, ponieważ nie wiem jak długo wytrzymam z zapachem kokosa (nie lubię takich słodkich zapachów). Jedyny plus Vatiki jest taki, że śmierdzi mniej niż Amla.

Następne zakupy poczyniłam w SuperPharm dni kilka temu.
Pierwszym punktem na liście, po który udałam się do drogerii był żel kasztanowy do nóg, który rewelacyjnie relaksuje nogi po całym dniu (szczególnie gorącym i w obcasach).
Drugim punktem był żel pod oczy z arniką. Jako, że go nie mogłam znaleźć to zainwestowałam w żel arnikowy. Różni się on od pierwszego dużo większą zawartością arniki w sobie i pojemnością. Żel ma pojemność 50 ml i kosztował ok. 10 zł. Jest rewelacyjny na siniaki i opuchlizny rano.
Zauważyłam również dawno nie widzianą nawilżającą maseczkę z DermoLabu L'Biotici. Wiele dziewczyn ją zachwalało, więc będę mogła ją wreszcie przetestować. Niestety podobno całą serię wycofują ze sprzedaży ;(
Prócz tego do koszyka trafiło kilka medykamentów.
Przy kasie dowiedziałam się o promocji w stylu zrób zakupy za jakąś kwotę a dany produkt możesz dostać taniej. W ten oto sposób stałam się posiadaczką po raz pierwszy tuszu do rzęs MaxFaktor 2000 calorie.
Tak jakoś wyszło, że nie było nam po drodze z tym tuszem. Jednak za 9.99 zł warto było go zakupić chociaż do testów ;P. Czy używałyście kiedykolwiek tego tuszu? Co o nim sądzicie?

niedziela, 17 czerwca 2012

Blog Box vol 3 dotarł do mnie!!

Witajcie!
W piątek dotarł do mnie mój Blog Box. Niestety mój stan fizyczny nie pozwolił mi na sklepanie kilku sensownych zdań (mam chore zatoki i niestety cały piątek i sobotę zmierałam z bólu głowy ;/).W domu czekała na mnie paczka. Na początku myślałam, że to zamówienie z hydrolatami, a to okazał się ślicznie zapakowany Blog Box ;)
Pudełeczko dostałam od Magdy - unappreciated z bloga funky-so-sure. blogspot.com . Wstyd przyznać, ale  o blogu Magdy wcześniej nic nie słyszałam (przepraszam ;/).
Po pierwsze Magdzie należą się gromkie brawa za zapakowanie pudełka. Nim dotarłam do wnętrza moim oczom ukazało się takie coś :

A w środku mnóstwo folii bąbelkowej i "chrupków" ze styropianu. Moje pudełeczko zawierało:
To są wszystkie produkty, które znalazłam w swoim pudełeczku. Droga Magdo dziękuję Ci prześlicznie za takie rewelacyjne pudełko!!!!!

O glince Rhassoul myślałam już o dawna a produkty TULI widzę pierwszy raz. DZIĘKUJĘ!!!

Aż mi teraz głupio, że sama wysłałam przepisowe 5 produktów, co by nie zesłać na siebie gniewu Obsession  ;). 
Blog Box jest rewelacyjną inicjatywą i mam nadzieję, że edycja nr 4 również ruszy.


środa, 13 czerwca 2012

Promocja na pędzle HAKURO!

Witajcie!
W ten brzydki, deszczowy dzień chciałabym podzielić się z Wami dobrą wiadomością. Mianowicie na stronie internetowej znanego z allegro sklepu Butique Uk jest obecnie całkiem ciekawa promocja na pędzle HAKURO.

Ciężko było mi przegapić taką okazję, tym bardziej, że te pędzle od dawna chciałam mieć w swojej kolekcji ^^.
Promocją objęte zostały dwa pędzle - H 50S i H 18.

Pierwszy z nich - H 50s to typowy flat top z mięciutkim, lecz zbitym włosiem. Uwielbiam się nim miziać po buzi ;D
Nakładałam nim już i podkład mineralny i płynny i w obu przypadkach sprawdził się rewelacyjnie! Efekt nim uzyskany był mega naturalny! Podczas pierwszego mycia stracił 2-3 włoski, poza tym włosie nie wypada.
Jest rewelacyjny!

Następnym pędzlem, który również zakupiłam jest klasyczny pędzel "języczkowy" do podkładu - H 18.
Ten pędzel jak i jego poprzednik też jest miękki w dotyku. Do tego posiada sprężyste włosie, które ułatwia nakładanie podkładu płynnego na twarz. Uzyskamy nim efekt ciut większego krycia. Sprawdza się idealnie przy wklepywaniu korektora w okolice skrzydełek nosa.
Po pierwszym myciu nie zgubił włosia. Bardzo przyjemny w użytkowaniu klasyczny pędzel.
Jak zauważymy, H 18 tak jak H 50 s ma gęste, zbite i jednocześnie miękkie włosie.
H 18 jest troszkę dłuższy od H 50s, jednak wcale a wcale  nie przeszkadza to w aplikacji produktu na twarz.
A teraz kwestia finansowa - pędzle są tańsze o około 40% tzn., że za H 18 zapłacimy ok. 11 zł zamiast ok. 19 zł.
Uważam, że warto skorzystać z takiej okazji ;D

Ps. Nie współpracuję z firmą Butique UK. Po prostu uważam, że 40 % mniej na jednym pędzlu to super okazja i grzechem byłoby z niej nie skorzystać ;D Szczególnie jeśli ktoś tak jak Ja myślał o nich od dawna ;P

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Mały haul zakupowy + swatche Revlon Lip Butters

Witajcie!
Ostatnimi czasy byłam dość mocno zajęta i miałam milion spraw do załatwienia na raz. W tej chwili wszystko się jakoś ustabilizowało dlatego też wracam i do was ;)

Chciałabym przedstawić wam produkty jakie ostatnio kupiłam ( około tygodnia temu).
Skusiłam się z okazji Dnia Dziecka na dwie pomadki Revlon Lip Butters - Candy Apple, przepiękna klasyczna czerwień i Sweet Tart - cukierkowy, chłodny róż. Następnie do mojego koszyka wpadł klasyk - balsam do ust Tisane. Zakupiłam również plastry do depilacji Joanna Sensual oraz maskę do włosów Kallos - Creme Latte.

Od momentu jak je zobaczyłam w Hebe "na żywo" to zapragnęłam je zakupić ;)
Zdecydowałam się na dwa żywe kolory. Te bardziej nudziakowe jakoś mnie nie użekły. 
Pomadki wyglądają jak śliczne cukierki.
Oba zdjęcia wykonano z lampą. 
Obie pomadki mają rewelacyjną pigmentację. Spodziewałam się, że będą tylko lekko koloryzowane. A one powalają pigmentacją ^^

Candy Apple jest przepiękną czerwienią jednak w ciepłych tonach. Jej pigmentacja i konsystencja powala na łopatki. Jest mięciutka, delikatna. Na ustach rozprowadza się jak masełko...Nie podkreśla suchych skórek, głęboko nawilża usta. W miarę przyzwoicie "schodzi" kolor z ust - w taki naturalny, delikatny sposób .




Zdjęcie z lampą
Zdjęcie w świetle dziennym.

Drugim kolorem, który mam w swojej kolekcji to sweet tart. Słodziutki, cukierkowy róż, który również zaliczymy do tych mocno napigmentowanych.
Zdjęcie przy świetle dziennym.
A pod spodem zdjęcie z lampa.
Następnym produktem w który się zaopatrzyłam została maska do włosów z proteinami mleka Kallos crema al latte.
Gdzieś ją kiedyś widziałam na jakimś blogu i słyszałam o niej same dobre opinie. Więc kiedy ją zobaczyłam w HEBE postanowiłam włożyć do koszyka i wypróbować. Kosztowała ok 10 na promocji.
Po dwóch użyciach jestem nią oczarowana. Większa recenzja powinna się pojawić jak chociaż dojdę do połowy opakowania.
Nie wiem, które to już opakowanie. Uwielbiam go! Jest moim KWC!!! Zawsze pokornie do niego wracam kiedy moje usta potrzebują nawilżenia.
A teraz produkt, który kupiłam ale nie polecam. Są nim plastry do depilacji Joanna Sensual. Plastry są w wersji klasycznej a nie pasty cukrowej.
Po ich użyciu miałam tak przeogromne podrażnienie skórne, że przez pół tygodnia schodziło mi zaczerwienienie a drugie pół tygodnia łuszczyła skóra.

Ps. Czy ktoś wie do której będzie trwało spotkanie bloggerek w Warszawie w piątek? ??

piątek, 1 czerwca 2012

Z okazji Dnia Dziecka wyniki rozdania!

Witajcie,
tak jak obiecywałam 01.06.12 r. wylosuję zwycięzców rozdania.

Tak więc Moje Drogie od słowa do słowa i zwyciężczynią, która otrzyma ten oto zestaw kosmetyków nr 1:

jest:

Natomiast osobą, która wylosowała zestaw nr 2 :

jest:

Gratuluje dziewczynom wygranej !