czwartek, 16 sierpnia 2012

O Gloria!


Witajcie!

Chciałabym przedstawić Wam rewelacyjny produkt, który zobaczyłam jakiś czas temu u Anewny na blogu. Produktem tym jest maska do włosów GLORIA, wyprodukowana przez nasze Laboratorium kosmetyczne MALWA. Maska dostępna jest w marketach AUCHAN i mnie kosztowała ok. 6 zł.


   
 Maska przeznaczona jest do włosów suchych, zniszczonych i farbowanych. Moje włosy po tych upałach potrzebowały produktu, który dodałby im energii i głęboko nawilżył.

Producent obiecuje regenerację struktury włosa, odżywienie oraz wzmocnienie go, a także odzyskanie blasku. 
Poniżej prezentuję skład maski:



Głównym składnikiem aktywnym w masce jest wyciąg z szyszek chmielu (piwko ;P) oraz prowitamina B5. Innymi słowy mamy maskę do włosów z piwem ;D Szczególnie mieszkanki Wielkiej Brytanii chwalą sobie płukanki do włosów z piwa m.in. Catherine Zeta- Jones.

Chociaż z drugiej strony chciałabym zobaczyć minę mojego faceta jak polewam sobie włosy jego piwem ;D;D;D
Konsystencja maski przypomina gęstą śmietanę np. 18%. Pachnie ładnie, świeżo. Zazwyczaj nakładałam ją jako drugie O w OMO, zostawiałam ok. 5 min na włosach i następnie rozczesywałam je i spłukiwałam maskę.

Włosy po tej masce są rewelacyjnie miękkie, sypkie, ślicznie się kręcą, błyszczą. Końcówki wreszcie są nawilżone i nierozdwajające się (dodatkowo zabezpieczam końcówki sylikonem lub olejkiem).
Dla mnie cud, miód, orzeszki. na pewno kupię kolejną maskę. Jedyny minus to jej dostępność - jedynie widziałam ją w Auchan. Nie wiem czy gdzieś jeszcze jest dostępna.

Używałyście ją kiedykolwiek? Co o niej sądzicie? macie może swoje "maskowo-włosowe" hity??
Jeśli porównamy ją do L'Biotici Biovax to Gloria jest moim zdaniem chyba ciut lepsza w działaniu no i nie pachnie tak słodko ;P





wtorek, 7 sierpnia 2012

Ulubieni ulubieńcy z lipca

Witajcie!
Pierwszy raz robię posta z cyklu "Ulubieńcy". Produkty, które Wam przedstawię zostały produktami najczęściej stosowanymi w miesiącu lipcu i w większej części czerwca.


W szeregu kolejno odlicz:


1. Essence - Sun Club, puder rozświetlający - koszt ok. 20 zł w Naturze. Mnóstwo drobnych złocistych drobinek zamkniętych w pudełeczku ze sprytnym zamknięciem. Puder rozświetlający pachnie bardzo delikatnie kokosowo-tropikalnie. Dość słodko, jednak nie na tyle mocno, aby mnie to irytowało.
Nadaje lekko złocisty efekt glow. Bardzo na tak. Idealny na lato.
2. MIYO Cheeky blush k. Rose - delikatny, bardzo przyjemny  róż. Nałożony na "jabłuszka" nadaje efekt świeżej i wypoczętej twarzy. Moim zdaniem idealny dla każdego typu urody. Trzymał się około pół dnia na twarzy, co w przypadku upałów uważam za całkiem przyzwoity wynik.
3.  INGLOT - Róż k. 93. Mój najulubieńszy, najlepsiejszy róż ever. Upały mu nie straszne. Trzyma się cały Boży dzień. Bezdrobinkowy. Cudownie ożywia twarz. Uwielbiam i polecam.

Następny szereg wystąp:
4.  Maybelline - Volume' express -tusz do rzęs wodoodporny, w klasycznym czarnym kolorze. Koszt około 20 zł, czasem można go zakupić dużo taniej na dobrej promocji. Nie jest on może ulubieńcem w 100%, jednak w naszym tropikalnym klimacie sprawował się dość przyzwoicie. Najczęściej używany. Szkoda tylko, że raz na jakiś czas ma gorszy dzień i osypuje się ;/
5. Bourjois Healthy Mix - bardzo dobry podkład. Średnie krycie, całkiem naturalnie prezentuje się na buzi. Nie miałam po nim ataku złych ludków z planety pryszczola. Trzymał się cały dzień. Idealny dla cery mieszanej i temperatury do 25 st C. Polecam!
6. Missha Perfect Cover - Uwielbiam! Rewelacyjny, lekki i super kryjący. W sam raz na Dzień Paszteta (dzień, w którym marzysz o zabunkrowaniu się w swoim łóżku) bardzo dobrze kryje zasinienia pod oczami, wypryski, przebarwienia skórne. Nadaje efekt ładnej, wypoczętej i promiennej skóry. Sprawdza się w tropikalne dni, bo prócz tego, że chroni przed promieniowaniem UVA i UVB to dodatkowo nie spływa z buzi. Do jego zmywania polecam olejki, OCM lub bazy myjące z olejkami, ponieważ zawiera dużo sylikonu.

Tak oto prezentują się moi ulubieńcy. Może nie są super odkrywczy, jednak na mym bladym licu sprawdzają się rewelacyjnie! Mogę je polecić z czystym sercem ;)

Poniżej próba uchwycenia efektu "glow" rozświetlacza Sun Club.


poniedziałek, 6 sierpnia 2012

przypadkiem trafiło w moje łapki...

Witajcie!
Chciałabym przedstawić wam rzecz, która zupełnie przypadkiem trafiła w moje ręce. Została znaleziona między dokumentami do archiwizacji a Słownikiem technicznym. A tą rzeczą jest:

Książka Stephanie Faber - "Kosmetyka naturalna, 318 recept i przepisów". Najlepsze w tej książce jest to, że została ona wydana w roku 1994 ^^.
Poniżej tył książki.
Oraz kilka losowo wybranych przepisów ze środka książki:

Czy znacie może tę książkę? A jeśli tak to jakie są wasze opinie na ten temat?? 
Może macie jakieś inne ciekawe tytuły na temat pielęgnacji skóry?